W Żytomierzu mało kto wie, że Ignacy Jan Paderewski ma swoją gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Gwiazd, że był premierem i ministrem spraw zagranicznych Drugiej Rzeczypospolitej i że przyczynił się do tego, iż miliony mieszkańców zachodniej Ukrainy zostało uratowanych przed stalinowskim ludobójstwem w latach 1932-1937.

W Żytomierzu zawieszono budowę pomnika światowej sławy polskiego pianisty, wirtuoza i kompozytora, polityka i męża stanu Ignacego Jana Paderewskiego (1860–1941). Jak się okazało, mieszkańcy miasta są podzieleni w tej sprawie. Bo choć ani społeczność ukraińska, ani polska niby nie mają nic przeciwko powstaniu monumentu, obie strony różnią się w wielu kwestiach.

Budowa pomnika Paderewskiego trwała zaledwie dwa tygodnie. Rozpoczęła się 18 czerwca, a już 2 lipca, jak poinformowała p.o. przewodniczącego Żytomierskiej Rady Miejskiej Lubow Cymbaluk, prace zawieszono. Bezpośrednim powodem był list, jaki wpłynął do rady miejskiej od grupy inicjatywnej mieszkańców, którzy wyrazili w nim swoje oburzenie „niechęcią władz co do uzgodnienia ze społecznością Żytomierza wzniesienia pomnika polskiego męża stanu I. Paderewskiego w centrum miasta”. W liście żądano „wyjaśnienia podstaw i celu powstania tego pomnika w centrum”, powołania grupy roboczej złożonej z przedstawicieli grupy inicjatywnej, władz miasta i zleceniodawcy, która zajęłaby się kwestią celowości powstania pomnika, oraz zorganizowania przesłuchania publicznego w tej sprawie.

 

Władze Żytomierza nie zrobiły niczego, by rozpropagować

postać wielkiego kompozytora i męża stanu

 

Zleceniodawcą pomnika jest Konsulat Generalny RP w Winnicy, jego budowę finansuje strona polska.

Autorzy listu zwracają też uwagę, że wznoszony pomnik znacznie różni się od pierwotnego projektu, zaprezentowanego 16 października 2013 roku na sesji rady miejskiej, która wyraziła zgodę na jego powstanie. Zdaniem przedstawicieli grupy inicjatywnej „wywołuje to spore zaniepokojenie i podejrzenie o nielegalną budowę tego pomnika w centrum Żytomierza”. „Na szkicu zatwierdzonym przez radę miejską Paderewski stoi, w obecnym zaś kształcie siedzi. Ponadto w nowej wersji pomnik jest mniejszy. Według zatwierdzonego projektu wysokość podium wynosiła 3 metry, teraz – jeden metr” – powiedział dla DT.UA wiceprezes żytomierskiej organizacji miejskiej WO „Swoboda” Oleg Czerniachowicz.

Oprócz tego, w czasie spotkania z Lubow Cymbaluk mieszkańcy podnosili, że wielu żytomierzan w ogóle nie wie, kto to jest Ignacy Paderewski.

Czy rzeczywiście postać Ignacego Jana Paderewskiego nie jest w Żytomierzu znana? Jego imię nosi Szkoła Muzyczna Nr 5, o czym przypomina tablica pamiątkowa na fasadzie budynku. Kilka albumów z jego autografami znajduje się w zbiorach Muzeum Literackiego. W Żytomierzu mieszkał jego ojciec, którego szczątki, podobnie jak macochy i siostry pianisty, spoczywają na miejskim cmentarzu katolickim. O związkach Paderewskiego z Żytomierszczyzną świadczy też jego pochodzenie. Jak ustalił żytomierski archiwista Rusłan Kondratiuk, ojciec artysty urodził się we wsi Nechworoszcz w powiecie andruszowskim w obwodzie żytomierskim. Dotychczasowa zaś informacja o urodzeniu Ignacego Paderewskiego we wsi Kuryłówka na Winnicczyźnie jest w ostatnim czasie kwestionowana wobec braku potwierdzających ją dokumentów.

Wśród sygnatariuszy listu są przedstawiciele organizacji Format Patriotyczny, Weterani ATO i Młodzież za Jedyną Ukrainę, miejskiej organizacji WO „Swoboda” oraz organizacji obwodowej OUN (mielnikowskiej). Lider tej ostatniej, Aleksander Pryszczepa, w 2013 roku zarzucał Żytomierskiemu Komitetowi Miejskiemu, że podjął uchwałę na rzecz „państwa, które w przeszłości prowadziło zaborczą politykę w stosunku do Ukrainy”, przypominając, że „to właśnie Paderewski stał na czele rządu RP w czasie aneksji Ukrainy Zachodniej w 1919 roku”. Zwrócił również uwagę na to, że uchwała Żytomierskiego Komitetu Wykonawczego o budowie pomnika Paderewskiego została podjęta z naruszeniem Ustawy o dostępie do informacji publicznej, nakazującej ogłoszenie projektu uchwały co najmniej 20 dni przed podjęciem decyzji w jej sprawie. Tymczasem uchwałę zatwierdzono już dzień po opublikowaniu projektu.

Jednak mniej więcej po miesiącu od dnia podjęcia uchwały w kraju wybuchła rewolucja godności i o pomniku zapomniano. Dopiero w czerwcu tego roku wrócono do sprawy.

Grupa inicjatywna zyskała niespodziewanego sojusznika w postaci miejscowych przedstawicieli Kościoła rzymskokatolickiego. Pomnik ma stanąć przy skrzyżowaniu ulic Kijowskiej i Teatralnej, naprzeciwko kościoła pw. św. Jana z Dukli w obrębie Starego Bulwaru. Świątynia należy do Prowincji św. Michała Archanioła Zakonu Braci Mniejszych i kwestia powstania pomnika naprzeciwko niej nie była z parafianami uzgadniana. „Polskie towarzystwo che postawić pomnik przed kościołem osobie, która jest postrzegana przez społeczeństwo ukraińskie w sposób niejednoznaczny i nie wpisuje się w duchowość Kościoła katolickiego” – cytuje przedstawiciela kościoła, brata Patryka Olicha, katolickie wydanie CREDO. Dlaczego Paderewski nie wpisuje się w duchowość Kościoła, brat Patryk nie wyjaśnił. Jednak niektórzy katolicy zwracają uwagę, że gdy przechodzą obok świątyni, zawsze się przed nią żegnają, a kiedy powstanie pomnik, będą zmuszeni żegnać się przed nim.

Zdaniem redaktora naczelnego czasopisma „Głos Polonii” Włodzimierza Iszczuka sytuacja wokół pomnika zaostrzyła się z dwóch powodów. Pierwszym jest sztucznie wywoływana wrogość między Polakami a Ukraińcami, nie bez udziału „strony trzeciej”. „Źródła nieporozumienia w sprawie upamiętnienia Paderewskiego w Żytomierzu sięgają czasów Janukowycza, kiedy to służby specjalne Rosji i ich marionetki na Ukrainie starały się na wszelkie sposoby rozpalać wrogość między Polakami i Ukraińcami w przededniu szczytu w Wilnie, gdzie, jak wszyscy się spodziewali, miała być podpisana umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z UE” – powiedział Iszczuk. Drugim powodem jest to, że od czasu podpisania przez Żytomierski Komitet Wykonawczy uchwały o budowie pomnika władze miasta nie zrobiły niczego, by rozpropagować postać wielkiego kompozytora i męża stanu. „W czasie, jaki upłynął od października 2013 roku, nie zorganizowano potężnej kampanii informacyjnej, która by wyjaśniła społeczności miasta znaczenie osoby naszego rodaka dla kultury światowej. W Żytomierzu mało kto wie, że Paderewski ma swoją gwiazdę na hollywoodzkiej Alei Gwiazd, że był premierem i ministrem spraw zagranicznych Drugiej Rzeczypospolitej i że przyczynił się do tego, iż miliony mieszkańców zachodniej Ukrainy zostało uratowanych przed stalinowskim ludobójstwem w latach 1932-1937” – podkreślił Iszczuk.

Wiceprezes WO „Swoboda” Oleg Czerniachowicz ripostował, że autorom listu nie chodzi o pomnik, tylko o miejsce, w którym ma powstać, i powtórzył, że nie radzono się społeczności miasta. „Nie jesteśmy przeciwko pomnikowi. Jesteśmy przeciwko temu, żeby był w centrum miasta. Niech stanie albo przy Domu Polskim, albo koło domu, w którym w Żytomierzu mieszkała rodzina Paderewskich. Jesteśmy również przeciwko temu, aby nas łamano siłą” – oświadczył Czerniachowicz w komentarzach dla UNN. Zwrócił też uwagę, że w Żytomierzu osoba Ignacego Paderewskiego jako artysty jest mało znana, jednak przestrzegł przed tym, by „Żytomierz był zmieniany przez małą społeczność Polaków w polskie miasto”.

Oczywiście, brak wiedzy żytomierzan na temat artystów światowego formatu nie czyni Paderewskiego postacią mniejszą. Chodzi o to, czy da się w Żytomierzu należycie promować jego twórczość i czy uda się ukraińskim i polskim mieszkańcom miasta osiągnąć kompromis w sprawie pomnika i nie dać się wciągnąć do niepotrzebnego w tak niespokojnym czasie sporu.

W jednej sprawie przedstawiciele obu stron są zgodni: za czasów niepodległej Ukrainy nie postawiono w Żytomierzu pomnika żadnego ukraińskiego działacza. Istniejące zaś rzeźby Sergiusza Korolowa i Tarasa Szewczenki pochodzące z czasów sowieckich są tylko popiersiami.

 

Jerzy Rudnicki,

publicysta