Na początku października, w Brzuchowicach pod Lwowem, odbył się pierwszy od dziesięcioleci Zjazd Organizacji Mniejszości Polskiej na Ukrainie – wydarzenie długo oczekiwane, symboliczne i potrzebne. W kraju, który od ponad trzech lat zmaga się z rosyjską agresją, Polacy mieszkający na Ukrainie pokazali, że mimo wojny, zmian i trudności nie zapomnieli, kim są.

Spotkanie, zorganizowane przez Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku oraz Fundację Wolność i Demokracja, zgromadziło ponad stu przedstawicieli polskich organizacji, nauczycieli, dziennikarzy, działaczy społecznych i ludzi kultury. Wspólnie szukali odpowiedzi na pytania o przyszłość polskiej oświaty, roli kultury w czasach wojny i znaczeniu tożsamości w świecie, który tak łatwo traci swoje korzenie.


Wspólnota – nie hasło, a codzienność

Zjazd rozpoczął się od odczytania listu Marszałek Senatu RP Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, skierowanego do uczestników. Senator Ryszard Majer, reprezentujący polski parlament, mówił o zobowiązaniu, jakie Polska ma wobec swoich rodaków za granicą:

„Wszyscy macie polskie serce. Nasza obecność tutaj nie jest gestem – to wyraz odpowiedzialności. Polska pamięta o swoich dzieciach, gdziekolwiek by były.”

Te słowa brzmiały szczególnie mocno w kraju, gdzie wojna dotyka każdego – bez względu na pochodzenie czy język.

Z kolei przedstawiciel ukraińskiej administracji, Viktor Kovrey, przypomniał, że społeczność polska jest częścią ukraińskiego społeczeństwa, i że jej aktywność jest dowodem siły wielokulturowej Ukrainy:

„Dziękujemy, że pielęgnujecie swój język i kulturę, ale też za to, że współtworzycie nasze wspólne państwo. Polska społeczność jest jego integralną częścią.”


Między pamięcią a przyszłością

W Brzuchowicach nie było pustych deklaracji. W salach, gdzie toczyły się dyskusje i warsztaty, rozbrzmiewały głosy ludzi, którzy od lat uczą polskiego, prowadzą chóry, organizują festiwale i próbują wychować nowe pokolenie w duchu polskiej tradycji – w kraju, gdzie dziś priorytetem jest przetrwanie.

Lesia Jermak, prezes Związku Polaków Ukrainy, mówiła o potrzebie solidarności i wzajemnego wsparcia:

„To, że tu jesteśmy, ma sens tylko wtedy, jeśli potrafimy słuchać siebie nawzajem. Czas, który spędzamy razem, daje siłę – nie tylko do rozmów, ale do działania.”

Natomiast Alina Czirkowa, dyrektor Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego, przypomniała, że polska mniejszość ma dziś do spełnienia dwie misje:

„Krzewić polskość i budować porozumienie. Nie można oddzielić jednego od drugiego – tylko wspólnie możemy zachować to, co naprawdę istotne.”


Jedność w różnorodności

Podczas Zjazdu powołano do życia platformę współpracy między trzema głównymi organizacjami reprezentującymi polską społeczność: Związkiem Polaków Ukrainy, Federacją Organizacji Polskich na Ukrainie oraz Towarzystwem Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej.
Jak podkreśliła Lilia Luboniewicz, prezes Fundacji Wolność i Demokracja:

„Na co dzień dzielą nas odległości, różne doświadczenia i realia, w których działamy. Ale jeśli chcemy, by nasz głos był słyszany – musimy mówić wspólnie.”

Uczestnicy podjęli też temat dostosowania działalności oświatowej i kulturalnej do nowych warunków, jakie niesie wojna: ograniczonych możliwości finansowania, mobilności nauczycieli czy potrzeby nauczania online.


Polacy w Ukrainie – trwanie mimo wszystko

Zjazd nie miał w sobie euforii. Był raczej próbą spokojnego bilansu – tego, co udało się ocalić, i tego, co można jeszcze zbudować. Bo polskość w Ukrainie to dziś nie tylko tradycja i pamięć o przodkach, ale także codzienna praca ludzi, którzy mimo niepewności, ryzyka i wyjazdów trwają przy swoich szkołach, bibliotekach i domach kultury.

Jak napisała Eugenia Brylant, działaczka z Chmielnika w obwodzie winnickim:

„W tych rozmowach było wiele szczerości i wdzięczności. Polska kultura w Ukrainie to nie tylko język i święta – to ludzie, którzy mimo wszystkiego nadal wierzą, że warto.”


Zakończenie bez fanfar

Spotkanie w Brzuchowicach zakończyło się przyjęciem wspólnych rekomendacji i rezolucji. Nie było haseł o „nowym początku”, lecz raczej wyważony apel o kontynuację, współpracę i trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość.

Bo choć wsparcie z Polski pozostaje ważne, to przyszłość polskiej społeczności w Ukrainie zależy dziś przede wszystkim od niej samej – od zdolności organizowania się, wychowania młodych, zachowania języka i pamięci w świecie, który gwałtownie się zmienia.

Zjazd pokazał, że Polacy w Ukrainie nie szukają wielkich słów, lecz konkretnych rozwiązań. Ich siła tkwi w codzienności – w pracy, nauce, kulturze i wierności swoim wartościom. Wierności, która nie potrzebuje hałasu, by być widoczna.


🇵🇱 Polacy w Ukrainie nie stoją na scenie historii – oni ją współtworzą. Cicho, wytrwale, z poczuciem obowiązku. I może właśnie dlatego ich głos powinien być słyszany uważniej niż kiedykolwiek.

Radakcja
Opracowanie na podstawie doniesień mediów polonijnych