Sto lat temu Polacy i Ukraińcy zatrzymali bolszewicką nawałę pod Warszawą. Dziś, w rocznicę tamtego zwycięstwa, słowa prezydentów Polski i Ukrainy wybrzmiewają jak echo historii – i jak ostrzeżenie dla całej Europy. Historia i teraźniejszość splatają się w niezwykły sposób. 15 sierpnia, w rocznicę Bitwy Warszawskiej, prezydent Karol Nawrocki przypomniał na platformie X o polsko-ukraińskim braterstwie broni z 1920 roku.
„Dziś obchodzimy 105. rocznicę wielkiego polskiego zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku. Wojsko Polskie, wspólnie z siłami ukraińskimi, skutecznie odparło marsz Armii Czerwonej na Zachód, chroniąc Europę przed rewolucją komunistyczną”
– napisał prezydent RP.
Podkreślił też, że Polska nigdy nie uległa rosyjskiemu imperializmowi i dlatego dziś wspiera Ukrainę. Jego słowa odbiły się szerokim echem – a na wpis ten zareagował Wołodymyr Zełenski.
Ukraiński prezydent napisał po polsku, angielsku i ukraińsku, że to właśnie wspólny wysiłek Polaków i Ukraińców uratował Europę przed bolszewicką agresją. „Ukraińcy naprawdę zapewnili wszystkim Europejczykom możliwość życia w wolności, bez szaleństw Moskwy” – zaznaczył Zełenski, nawiązując zarówno do roku 1920, jak i do obecnej wojny, w której Ukraińcy od czterech lat zatrzymują rosyjskie czołgi i rakiety na wschodnich krańcach Europy.
1920. SOJUSZ, KTÓRY OCALIŁ EUROPĘ
Bitwa Warszawska nie była tylko „polskim cudem”. Była wspólnym zwycięstwem Polaków i Ukraińców. Oddziały Ukraińskiej Republiki Ludowej walczyły ramię w ramię z Wojskiem Polskim, a ich bohaterstwo szczególnie zapisało się w obronie Zamościa. Tam, przez kilkanaście dni, żołnierze generała Marka Bezruczki powstrzymywali natarcie Konarmii Budionnego, ratując południowe skrzydło frontu.
Bez tego sojuszu los Europy mógłby wyglądać zupełnie inaczej – czerwone sztandary mogłyby zawisnąć nie tylko nad Warszawą, ale i nad Berlinem czy Paryżem.
DZIŚ HISTORIA ZATACZA KOŁO
Zełenski podkreślił, że podobnie jak sto lat temu, dziś Ukraińcy zatrzymują Rosję, broniąc całego kontynentu przed imperialnym szaleństwem Moskwy. „Kijów, Sumy, Charków, Donbas, Morze Czarne – tam Ukraińcy bronią wolności Europy” – napisał.
Złożył też Polakom gratulacje z okazji Święta Wojska Polskiego i wyraził wdzięczność za wsparcie. „Dziękuję Polsce za to, że idziemy ramię w ramię. Składam serdeczne gratulacje i życzę, aby nasza i wasza niepodległość zawsze pozostawały silne!” – podkreślił.
SYMBOLICZNA ODPOWIEDŹ NA SYMBOLICZNY WPIS
Wpis Zełenskiego to coś więcej niż grzecznościowa dyplomacja. To jasny sygnał, że tak jak w 1920 roku, dziś los Polski i Ukrainy jest nierozerwalnie związany. Jeśli Ukraina padnie, Polska będzie następna. Jeśli Ukraina zwycięży – zwycięży również Polska.
Dlatego słowa obu prezydentów brzmią jak wspólny apel: tylko razem można powstrzymać imperialne szaleństwa Moskwy. Tak jak w 1920 roku, tak i dziś los wolnej Europy rozstrzyga się wspólnie – w Warszawie i w Kijowie.
Redakcja
ZOBACZ TAKŻE:
