To był moment, w którym Rzeczpospolita – osłabiona, uzależniona i systemowo sparaliżowana – podjęła desperacką, ale zarazem niezwykle odważną próbę ratowania własnej państwowości. 3 maja 1791 roku Sejm Czteroletni uchwalił Ustawę Rządową, która przeszła do historii jako Konstytucja 3 maja – pierwsza w Europie i druga na świecie nowoczesna ustawa zasadnicza. Był to akt nie tylko polityczny, ale cywilizacyjny: świadectwo, że państwo polsko-litewskie potrafiło się reformować mimo zewnętrznej presji i wewnętrznych sprzeczności.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Co istotne – była to również decyzja o charakterze wspólnotowym. W pracach nad ustawą uczestniczyli przedstawiciele całej Rzeczypospolitej, w tym posłowie wybrani na sejmikach ziem ukraińskich, m.in. w Żytomierzu – ówczesnym centrum województwa kijowskiego. To przypomnienie, że dziedzictwo Konstytucji 3 maja jest wspólne dla narodów dawnej Rzeczypospolitej.

PAŃSTWO NA KRAWĘDZI

Już od początku XVIII wieku Rzeczpospolita traciła realną suwerenność. Uzależnienie od Imperium Rosyjskiego, degeneracja ustroju opartego na liberum veto i dominacja magnaterii prowadziły do politycznego paraliżu. Elity państwa zdawały sobie sprawę z konieczności reform – jednak każda próba ich przeprowadzenia natrafiała na opór zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny.

Pierwszy rozbiór w 1772 roku był brutalnym dowodem, że słabość państwa oznacza jego rozpad. Król Stanisław August Poniatowski, balansując między koniecznością reform a presją Katarzyny II, próbował prowadzić politykę ostrożnej modernizacji. Społeczeństwo jednak coraz wyraźniej odrzucało rosyjską dominację, a nastroje antyimperialne rosły.

DROGA DO WIELKIEJ REFORMY

Szansę na zmiany stworzył Sejm Czteroletni (1788–1792), obradujący w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach geopolitycznych – Rosja była zaangażowana w wojny z Turcją i Szwecją, co chwilowo ograniczało jej ingerencję w sprawy polskie.

Początkowo dominującą rolę odgrywała opozycja skupiona wokół Ignacego Potockiego, która forsowała projekt republikański, osłabiający władzę królewską. Jednak brak spójnej wizji państwa i chaos koncepcji politycznych doprowadziły do zmiany układu sił. Po sejmikach z 1790 roku – również na ziemiach ukrainnych, w tym w Żytomierzu – przewagę odzyskał obóz królewski.

To właśnie wtedy zapadła decyzja o przygotowaniu nowej konstytucji – w tajemnicy, szybko i zdecydowanie.

KONSPIRACJA REFORMATORÓW

Projekt Konstytucji 3 maja powstawał w ścisłym gronie najważniejszych reformatorów: króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, Ignacego Potockiego, marszałka Stanisława Małachowskiego oraz Hugona Kołłątaja. Prace prowadzono niemal konspiracyjnie na Zamku Królewskim w Warszawie.

Był to kompromis między monarchiczną wizją silnej władzy wykonawczej a republikańską tradycją Rzeczypospolitej. Tekst ustawy ewoluował – od wersji pisanych po francusku po ostateczną redakcję w języku polskim.

Kiedy projekt był gotowy, zdecydowano się na polityczny manewr: przyspieszenie jego uchwalenia i ograniczenie możliwości działania przeciwników.

„WIWAT MAJ, TRZECI MAJ”

3 maja 1791 roku rozegrał się jeden z najbardziej dramatycznych dni w historii polskiego parlamentaryzmu. Obrady miały starannie zaplanowany przebieg. W atmosferze zagrożenia kolejnym rozbiorem przedstawiono projekt konstytucji.

Opozycja protestowała, zwłaszcza przeciwko wprowadzeniu dziedziczności tronu, ale była w mniejszości. Na ulicach Warszawy zgromadziły się tłumy mieszczan, a wojsko pod dowództwem księcia Józefa Poniatowskiego zabezpieczało przebieg wydarzeń.

Po wielogodzinnej debacie konstytucję przyjęto przez aklamację. Król złożył uroczystą przysięgę, a uczestnicy obrad udali się do kolegiaty św. Jana, by odśpiewać „Te Deum”. Rzeczpospolita ogłosiła światu: potrafimy się reformować.

NOWOCZESNE PAŃSTWO

Konstytucja 3 maja była projektem głębokiej przebudowy ustrojowej: zniesiono liberum veto i wprowadzono głosowanie większościowe, ustanowiono trójpodział władzy, powołano rząd – Straż Praw,
wzmocniono władzę wykonawczą, wprowadzono dziedziczność tronu.

Istotne były również reformy społeczne. Mieszczanie uzyskali realny wpływ na życie polityczne oraz szerokie prawa obywatelskie. Chłopów uznano za część narodu i objęto ich ochroną państwa. Ograniczono wpływy magnaterii i patologiczne mechanizmy klientelizmu.

Była to próba stworzenia nowoczesnego państwa prawa – opartego na odpowiedzialności, a nie anarchii.

WSPÓLNE DZIEDZICTWO RZECZYPOSPOLITEJ

Warto podkreślić, że Konstytucja 3 maja nie była wyłącznie dziełem elit Korony czy Litwy. W jej uchwaleniu uczestniczyli także posłowie z ziem dzisiejszej Ukrainy – wybrani m.in. na sejmiku w Żytomierzu, będącym wówczas centrum województwa kijowskiego.

To ważny element pamięci historycznej: Rzeczpospolita była wspólnotą wielu narodów i regionów, a jej największe osiągnięcie ustrojowe było wynikiem współpracy elit z Warszawy, Wilna, Kijowa czy Żytomierza.

ZDRADA I UPADEK

Reformy przetrwały zaledwie rok. W 1792 roku konserwatywna opozycja, skupiona wokół konfederacji targowickiej, wezwała na pomoc Rosję. Interwencja militarna zniszczyła dzieło Sejmu Czteroletniego.

To była jedna z największych tragedii politycznych w dziejach Polski – nie tylko dlatego, że państwo upadło, ale dlatego, że upadło w momencie, gdy zaczynało się odradzać.

LEGENDA, KTÓRA PRZETRWAŁA

Choć Konstytucja 3 maja obowiązywała krótko, jej znaczenie okazało się trwałe. Stała się symbolem zdolności do samonaprawy, dowodem politycznej dojrzałości i źródłem narodowej dumy.

W okresie zaborów przypominała, że nowoczesne, sprawne państwo było możliwe. Podtrzymywała wolę walki i budowała tożsamość polityczną kolejnych pokoleń.

Dziś pozostaje jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla całego regionu – świadectwem, że wolność i suwerenność wymagają odwagi, jedności i zdolności do reform.

Włodzinierz Iszczuk