Filip Antosiak, 19-letni ochotnik z Polski, oddał życie za wolność Ukrainy i bezpieczeństwo Europy. Zginął 18 stycznia w okolicach Pokrowska, walcząc w szeregach ukraińskich Sił Zbrojnych przeciwko rosyjskim najeźdźcom. Jego towarzysze broni wspominają go jako odważnego, niezłomnego i zawsze gotowego do podjęcia najtrudniejszych zadań, podaje Telegraf.
Do ukraińskiego wojska trafił prosto z nauki w Oxfordzie. „Po prostu chciałem wam pomóc” – te słowa zapamiętali jego ukraińscy koledzy. Podkreślają, że wszyscy obrońcy Ukrainy, niezależnie od pochodzenia, dzielą ten sam trud walki, te same warunki i to samo poświęcenie.
Jego śmierć to jedno z najcięższych doświadczeń tej wojny. Rosyjska armia okupacyjna zabiła młodego człowieka, zostawiając jego rodziców w rozpaczy. A jednak – choć złamani bólem – są silni i dumni, że wychowali Człowieka.
Człowieka, który nie był obojętny na cudze cierpienie, który zaangażował się w walkę z czystym złem.
„My nie wiedzieliśmy, że on planuje tu wyjechać. Po maturze w Cambridge, gdzie mieszkamy, planował wstąpić do angielskiego wojska, a potem do szkoły oficerskiej w Londynie. Pojechał jednak na Ukrainę” – powiedzieli dziennikarzom jego rodzice, cytowani przez korespondenta PAP w Kijowie, Jarka Junko.
„Był bardzo dumny z tego, że pomagał ludziom tutaj, w tym kraju. Zawsze o tym mówił, gdy do nas dzwonił. W pierwszym liście, który napisał po przyjeździe na Ukrainę, przepraszał, że oszukał nas po raz pierwszy w życiu, ale taki miał plan” – wyznał ojciec Filipa, Marcin. „Jest nam bardzo ciężko, ale jesteśmy ogromnie dumni z naszego dziecka” – dodał.
Ceremonia pożegnalna odbyła się w kijowskim Soborze Michajłowskim. W ostatniej drodze Filipowi towarzyszyli jego rodzice, żołnierze z jednostki oraz przedstawiciele Związku Polaków na Ukrainie.
Redakcja
Źródło: Telegraf.com.ua, Facebook
