Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo — mojej rodziny, znajomych, Polski. W obecnej sytuacji, pełnej napięć, wojen i niepewności, to nie są puste słowa. To rzeczywiste priorytety, które powinny kierować naszymi decyzjami — także wyborczymi i geopolitycznymi. Bo dziś nie żyjemy w spokojnych czasach. I właśnie dlatego potrzebna jest rozwaga,odpowiedzialność i umiejętność oddzielenia emocji od interesu narodowego.

Adam Zawadzki

Dziennikarz, Prezes Zarządu Fundacji „Dziękujemy za Wolność”, wspierającej Ukrainę w ramach akcji „Apteczka dla Ukrainy”

Nastroje społeczne w Polsce wobec Ukrainy wyraźnie się zmieniają. Trzy lata temu, po rosyjskiej inwazji, Polacy stanęli na wysokości zadania – bezinteresownie pomagali, otwierali domy, granice i serca. Dziś jednak, po tysiącach dni wojny, narasta zmęczenie, niepokój i coraz częstsze pytania: dokąd to zmierza? Czy pomoc jest odwzajemniana? Czy Polska nadal powinna ponosić największy ciężar wsparcia?

W tym kontekście kluczowe staje się pytanie: co dalej z Ukrainą? Czy wejdzie do NATO? Czy zostanie przyjęta do Unii Europejskiej? To nie są decyzje, które zapadną z dnia na dzień. Proces akcesji do obu struktur wymaga reform, stabilizacji i — przede wszystkim — jednomyślności państw członkowskich. A nastroje w Europie nie są już tak jednoznaczne jak w 2022 roku. Narasta zmęczenie wojną, a równolegle rośnie obawa przed bezpośrednim konfliktem z Rosją.

Ukraina musi zrozumieć, że bez Polski i bez USA – sama Europa nie będzie w stanie zapewnić jej realnego bezpieczeństwa. A Polska, by nadal być jej adwokatem na Zachodzie, potrzebuje przywództwa, które nie tylko rozumie wagę sojuszy, ale potrafi też zadbać o interes narodowy i postawić twarde warunki.

Dziś zmienia się także optyka polskich liderów. Polityka międzynarodowa nie opiera się na emocjach, lecz na chłodnej kalkulacji i interesach państw. Geopolityka rządzi się swoimi brutalnymi prawami — tu nie ma miejsca na naiwność ani gesty bez pokrycia. Rafał Trzaskowski, choć dobrze czuje się w retoryce wspólnoty i dialogu, unika konkretnych deklaracji dotyczących trudnych spraw: napięć migracyjnych, kosztów społecznych wojny, czy historycznych ran w stosunkach polsko-ukraińskich.

Karol Nawrocki oferuje inne podejście — państwowe, odpowiedzialne, realistyczne. Nie odwraca się od Ukrainy, ale domaga się szacunku, wzajemności i partnerstwa. Rozumie, że Polska nie może wspierać Ukrainy kosztem swojej suwerenności, interesu gospodarczego ani historycznej tożsamości. Dla niego pomoc to nie pusty gest — to przemyślany element strategii bezpieczeństwa narodowego.
Każde państwo powinno przede wszystkim zajmować się swoimi wewnętrznymi sprawami. Obywatele Ukrainy, którzy są naszymi gośćmi i sojusznikami, nie powinni angażować się w wewnętrzne spory polityczne Polski ani opowiadać się po którejkolwiek ze stron. Tak samo jak żaden naród nie powinien ingerować w politykę innego państwa – to zasada, której przestrzeganie chroni relacje międzynarodowe przed destrukcją.

I jeszcze jedno – można wspierać Ukrainę, ale jednocześnie otwarcie mówić, że dziś nie jest gotowa na członkostwo w NATO czy UE. To nie jest rosyjska narracja, jak próbują wmówić niektórzy. To zdrowy rozsądek i świadomość, że integracja to proces wymagający nie tylko woli politycznej, ale i realnych warunków.

Podobnie, jak bezsensowne jest straszenie Polaków, że wygrana konkretnego kandydata w wyborach prezydenckich oznacza prorosyjski zwrot. To fałszywa alternatywa, która ma wyłącznie podgrzać emocje. A przecież to właśnie chłodna głowa, a nie emocjonalne reakcje, powinny decydować o wyborach w czasie kryzysu.

Wspierajmy Ukrainę – ale nie naiwnie. Nie za każdą cenę. I nie wtedy, gdy oczekuje się od nas jedynie poświęceń, a zapomina o szacunku i partnerstwie. Polska ma prawo mówić własnym głosem – nie przeciwko Ukrainie, ale w imię własnego bezpieczeństwa, swojej tożsamości i interesu narodowego.

Nie jesteśmy jedynie zapleczem humanitarnym Europy ani narodem do rozgrywania przez innych. Jesteśmy państwem. I mamy prawo oczekiwać: wzajemności, uczciwości, odpowiedzialności. To z tej pozycji – silni i świadomi – możemy być sojusznikiem, który pomaga mądrze, a nie na ślepo.

To nie teatr emocji – to polityka. A polityka ma swoje reguły. W czasie wojny serce może podpowiadać jedno, ale ostatnie słowo musi należeć do rozumu. Bo państwa nie buduje się na sentymentach. Buduje się je na interesach, wartościach i odwadze stawiania granic – także tym, których wspieramy.

Każdy naród ma swoje prawa. Ale też obowiązki. Polska wobec siebie. Ukraina wobec swoich sąsiadów. A my – wobec przyszłości, którą tworzymy nie z gestów, lecz z decyzji.

Dlatego w drugiej turze….Głosuj z myślą o bezpieczeństwie. Twoim. Twojej rodziny. Polski.

O wolności, która nie jest nam dana raz na zawsze…

Adam Zawadzki