„Dziś widzimy po sytuacji na Ukrainie, że różne decyzje, które zapadały w przeszłości – i to takiej przeszłości obejmującej oczywiście również naszą kadencję, my tu nie mamy absolutnie niczego do ukrycia – powinny być sprawdzone, zweryfikowane” – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Jak zauważył, „niektórzy mówią, że gdybyśmy podpisali pewne umowy z Gazpromem, to Polska byłaby niejako filią tej firmy”.

Dziś w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy, autorstwa PiS, o powołaniu państwowej komisji, która miałaby badać wpływy rosyjskie na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski w latach 2007-2022.

Szef rządu podczas konferencji pytany był o zarzuty opozycji, że komisja ma na celu wyeliminowanie z życia politycznego szefa PO Donalda Tuska.

„TO BYŁY BARDZO POWAŻNE DECYZJE”

Morawiecki przypomniał m.in. o rosyjskich inwestycjach infrastrukturalnych, gazociągach Nord Stream 1 i Nord Stream 2. „Po ataku Rosji na Gruzję – rok 2008, sierpień, potem sytuacja stała się jeszcze groźniejsza, Rosja już bezpośrednio zaatakowała w 2014 roku Ukrainę, zajęła Krym, wschodnią część Ukrainy” – wskazywał. „W tych okolicznościach podejmowane były przez polityków bardzo poważne decyzje związane z naszym bezpieczeństwem wewnętrznym, tym rozumianym od strony wojskowej, militarnej, ale także decyzje związane z bezpieczeństwem energetycznym” – podkreślił.

„Dziś widzimy bardzo wyraźnie, wszyscy to widzą w Europie, jak kluczowe są decyzje związane z systemem energetycznym, z zabezpieczeniem obronności danego kraju”

– powiedział.

PRZECZYTAJ:

Pętla gazowa Kremla: Nord Stream 2 wpędził Europę w pułapkę

Według szefa rządu, należy postawić pytania m.in. o to, dlaczego zamykano jednostki wojskowe w różnych miastach czy zmniejszano obecność wojskową we wschodniej części Polski, a także „dlaczego tak, a nie inaczej władza PO podchodziła do projektu Nord Stream 1, Nord Stream 2, który nazywali projektem biznesowym”.

„Dziś wiemy, że to (…) był projekt polityczny, geopolityczny, narzędzie szantażu, presji na całą Europę Środkową” – powiedział. Jak dodał, ten „makabryczny alians niemiecko-rosyjski gazowy – widzimy dziś – że stał u źródeł naszych problemów, z którymi się borykamy”. Według premiera Polacy chcą „wyjaśnienia tych wszystkich tematów”, a „komisja weryfikacyjna ma wyłącznie temu służyć”.

„Jeżeli ktoś będzie w stanie się oczyścić z zarzutów, z interpretacji, z tych wszystkich dokumentów, które podpisywał, to dobrze. Ale przecież wszyscy ludzie mają prawo stwierdzić, czy dana osoba działała w sposób zgodny z prawem, a przede wszystkim również zgodny z interesem Polski, interesem związanym z bezpieczeństwem naszych granic, wewnętrznym, zewnętrznym i z bezpieczeństwem energetycznym”

– ocenił premier.

„To jest absolutnie jedyny, wyłączny powód powołania tej komisji. (…) Jedyną intencją jest wyjaśnienie wszystkich tych okoliczności, a może również pewnego rodzaju przestroga dla wszystkich pokoleń wszystkich polityków (….) – niech naprawdę dwa razy się zastanowią, zanim złożą podpis na jakiejś umowie gazowej, na zakup ropy naftowej, likwidacji jednostek wojskowych, zmniejszenia sił bezpieczeństwa w Polsce”

– oświadczył Morawiecki.

PROJEKT KONSTYTUCYJNY? NIE MA WĄTPLIWOŚCI

Szef rządu pytany był też, czy nie ma wątpliwości, iż projekt ustawy ws. powołania komisji jest zgodny z konstytucją. „Nie mamy wątpliwości co do konstytucyjności, ale oczywiście ostatecznie o wszystkim rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny” – odpowiedział.

Dopytywany o nazwiska ewentualnych kandydatów na stanowisko szefa tej komisji, premier odparł, że na razie ich nie poda. „Rzeczywiście jest kilku kandydatów i te decyzje wkrótce zapadną” – dodał.

PiS 1 grudnia złożył projekt ustawy o Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022. Komisja ma analizować m.in. czynności urzędowe, tworzenie, powielanie, udostępnianie informacji osobom trzecim; wpływanie na treść decyzji administracyjnych; wydawanie szkodliwych decyzji; składanie oświadczeń woli w imieniu organu władzy publicznej lub spółki; zawieranie umów czy dysponowanie środkami publicznymi lub spółki.

Źródło: PAP, Niezalezna.pl

PRZECZYTAJ:

Wolność słowa czy wolność kłamstwa? Orientacja prorosyjska jest opcją zdrady

Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość

KOMENTARZ REDAKCJI

Rosja stała się egzystencjalnym zagrożeniem dla Ukrainy i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Wielokrotnie ostrzegałem, że Rosja opracowuje szczegółowy plan agresji i terroru wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym stwierdzeniu nie ma najmniejszej przesady. O istnieniu takiego planu świadczą liczne odtajnione dane ukraińskiej i zachodnich agencji wywiadu, a także nagminne wypowiedzi samych rosyjskich strategów, polityków oraz wielokrotne publikacje kremlowskich propagandystów, którzy ostatnio zaczęli urządzać histerię w sprawie konieczności „denazyfikacji” Polski. I to nie jest przypadek. Rzeczywiście, w ultimatum, jakie rosyjskie MSZ w grudniu ubiegłego roku wystosowało wobec USA i NATO, pojawiło się żądanie rozbrojenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej, czyli przywrócenia Moskwie dawnej strefy wpływów na Starym Kontynencie.

W 1994 r. Ukraina dobrowolnie zrezygnowała z trzeciego na świecie potencjału nuklearnego. Dzięki dobrej woli Ukrainy zostały zniszczone nuklearne balistyczne pociski międzykontynentalne i strategiczne bombowce.

Memorandum Budapeszteńskie podpisane 5 grudnia 1994 roku miało zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo. Stany Zjednoczone, Rosja i Wielka Brytania zobowiązały się do respektowania suwerenności a integralności terytorialnej Ukrainy oraz powstrzymania się od wszelkich gróźb użycia siły przeciwko jej niepodległości i integralności terytorialnej.

Jednak Rosja złamała swoje zobowiązania. Wiosną 2014 r. Putin anektował Krym, rozpętał wojnę w Donbasie i próbuje zakwestionować niezależność Ukrainy. Co więcej, ignorując wolę narodów Europy Środkowo-Wschodniej, z maniakalnym uporem próbuje narzucić Stanom Zjednoczonym temat negocjacji o nowym podziale świata na strefy wpływów.

Putin popełnia poważne zbrodnie przeciwko ludzkości, ponieważ czuje absolutną bezkarność, grożąc całemu światu bronią jądrową. Psychopata z bunkra praktycznie otwarcie grozi Zachodowi, mówiąc, że jeśli będzie mu uniemożliwiać zorganizowanie ludobójstwa na Ukrainie, użyje broni jądrowej przeciwko państwom NATO.

Ukraina jest tylko pierwszym celem zbrodniarza wojennego. Kremlowski paranoik marzy o odbudowie Imperium Rosyjskiego i dawnej strefy wpływów w Europie, która obejmuje całą wschodnią flankę NATO, czyli kraje bałtyckie, Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię i Bułgarię.

Jeśli Zachód ulegnie Putinowi na Ukrainie, będzie on nadal wymachiwał jądrową maczugą, bezkarnie dopuszczając się agresji i ludobójstwa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego stosowanie szantażu nuklearnego jest kategorycznie niedopuszczalne. Świat nie powinien tego tolerować!

Jeśli Zachód będzie ulegać zastraszaniu Putina, może to doprowadzić do znacznie większych katastrof dla ludzkości niż nawet ograniczone użycie broni jądrowej. Kremlowska bestia musi być surowo ostrzeżona, że każda próba użycia broni masowego rażenia pociągnie za sobą natychmiastową, twardą, odpowiednią i lustrzaną reakcję.

Moskiewski zbrodniarz wojenny musi zdać sobie sprawę, że jego szantaż nie będzie miał najmniejszego wpływu na wolę suwerennych i wolnych narodów. Musi raz na zawsze porzucić takie instrumenty polityki zagranicznej. Musi również wyraźnie i jasno zrozumieć, że poniesie surową i nieuniknioną karę, jeśli nadal będzie popełniał ciężkie zbrodnie przeciwko ludzkości.

Jak pokonać Rosję?
OGLĄDAJ NASZE FILMY O STRATEGII PRZETRWANIA W WARUNKACH ROSYJSKIEJ WOJNY HYBRYDOWEJ

Dlaczego Rosja nienawidzi Polski?
POLECAMY PAŃSTWA UWADZE NASZ FILM: „ANTYPOLONIZM. ZWYCZAJNY ROSYJSKI FASZYZM”