W czasie, gdy Rosja prowadzi przeciwko Polsce wojnę kognitywną oraz szeroko zakrojone działania informacyjno-psychologiczne, na które przeznacza wielomiliardowe środki, drastyczne ograniczenie finansowania najbardziej rozpoznawalnych, aktywnych i opiniotwórczych polskich mediów na Wschodzie coraz częściej interpretowane jest jako zjawisko mogące osłabiać bezpieczeństwo polskiej przestrzeni informacyjnej. Redakcje działające na Białorusi, Litwie i Ukrainie alarmują, że stoją dziś na granicy przetrwania. Ograniczenie wsparcia może doprowadzić do likwidacji części z nich, mimo że od lat pełnią nie tylko funkcję informacyjną, ale stanowią również istotny element polskiej obecności medialnej w regionie szczególnie narażonym na rosyjską propagandę oraz działania hybrydowe i dezinformacyjne.
Najbardziej dramatycznie sytuację związaną z ograniczeniem wsparcia dla polskich mediów na Wschodzie ocenił praprawnuk narodowego wieszcza Adama Mickiewicza. Komentując redukcję finansowania polskich redakcji działających na Wschodzie, stwierdził krótko: „dla nas to wyrok śmierci”.
DOTKLIWE OGRANICZENIA DLA POLSKICH MEDIÓW NA UKRAINIE
Szczególne emocje budzi sytuacja polskich mediów na Ukrainie. W państwie od ponad czterech lat funkcjonującym w warunkach pełnoskalowej wojny i codziennego rosyjskiego terroru informacyjnego ograniczenie wsparcia dla polskich redakcji odbierane jest jako decyzja wyjątkowo bolesna i trudna do zrozumienia.
„Kurier Galicyjski” otrzymał jedynie 60 tys. zł z wnioskowanych 440 tys. zł, co znacząco ogranicza jego możliwości dalszej działalności.
Jak informuje Rzeczpospolita, problem wynika z rozstrzygnięcia konkursu „Senat – Polonia 2026”. Na wszystkie polskie media za granicą przeznaczono 8,8 mln zł, podczas gdy w poprzednich latach było to około 11–12 mln zł. W praktyce oznacza to poważne cięcia dla wielu redakcji działających w trudnych warunkach politycznych i informacyjnych.
Senator Bogdan Borusewicz tłumaczy, że ograniczenia wynikają z dużej liczby wniosków oraz niewystarczającego budżetu. Trudno jednak nie postawić pytania, dlaczego to właśnie najbardziej rozpoznawalne, aktywne i skuteczne redakcje — od lat konsekwentnie stojące w obronie polskiej racji stanu, interesu narodowego oraz żywotnych interesów Polaków ze Wschodu — ucierpiały w największym stopniu w wyniku rozstrzygnięcia konkursu.
PRZECZYTAJ:
KLUCZOWE PYTANIE O KRYTERIA WYBORU
Bliższa analiza sytuacji mediów objętych ograniczeniami sugeruje, że oficjalne wyjaśnienia mogą nie w pełni oddawać jej charakter. Pojawiają się interpretacje, według których może to prowadzić do osłabienia polskiej przestrzeni informacyjnej poprzez marginalizację właśnie tych redakcji, które w sposób najbardziej konsekwentny i skuteczny przeciwdziałają rosyjskiej wojnie informacyjnej i psychologicznej wymierzonej w Polskę i Polaków ze Wschodu.
Coraz częściej podkreśla się, że nie jest to wyłącznie kwestia budżetowa, lecz również problem o charakterze strategicznym. W warunkach trwającej rosyjskiej wojny informacyjnej ograniczanie działalności polskich mediów na Wschodzie oznacza osłabienie zdolności do przeciwdziałania dezinformacji oraz zmniejszenie obecności polskiego głosu tam, gdzie od lat toczy się walka o wpływy i narrację.
PRZECZYTAJ:
Polacy ze Wschodu: między folklorem a prawem do głosu. Czy Warszawa chce słyszeć swoich rodaków?
NIEUDANA PRÓBA ZAMKNIĘCIA UST REDAKCJI PORTALU JAGIELLONIA.ORG?
Szczególny niepokój budzą również próby ograniczania działalności niezależnych polskich mediów z Ukrainy zajmujących się m.in. tematyką Europy Środkowo-Wschodniej i bezpieczeństwa regionu, w tym portal Jagiellonia.org — polskie medium publicystyczno-analityczne tworzone przez środowiska Polaków z Ukrainy, działające w obszarze analiz stosunków międzynarodowych, relacji polsko-ukraińskich oraz bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej. Redakcja od lat koncentruje się na zagrożeniach wynikających z agresywnej polityki rosyjskiego imperializmu, kwestiach bezpieczeństwa Polski i regionu, a także analizie rosyjskiej wojny hybrydowej, ze szczególnym uwzględnieniem działań kognitywnych, informacyjno-psychologicznych i dywersyjnych wymierzonych w Polskę. Na publikacje portalu powołują się również przedstawiciele środowisk naukowych zajmujących się geopolityką oraz problematyką bezpieczeństwa państwa polskiego.
Portal systematycznie analizuje agresywną politykę zagraniczną Federacji Rosyjskiej, a jego ostrzeżenia, analizy i prognozy w zdecydowanej większości przypadków znajdowały potwierdzenie w późniejszych wydarzeniach. W tym sensie ma on wyraźnie prognostyczny i analityczny charakter, konsekwentnie wskazując od lat kierunki działań Rosji.
W praktyce jest to również istotny głos Polaków z Ukrainy — państwa ogarniętego wojną i znajdującego się na pierwszej linii oporu wobec rosyjskiej agresji, gdzie przestrzeń informacyjna stanowi jeden z kluczowych frontów konfliktu. W tym ujęciu tego typu redakcje pełnią nie tylko funkcję informacyjną, ale także analityczną i ostrzegawczą, systematycznie demaskując mechanizmy rosyjskich operacji wpływu wymierzonych w polskie bezpieczeństwo, rację stanu i interes narodowy Rzeczypospolitej Polskiej.
Dlatego Jagiellonia.org bywa wskazywana jako przykład medium o szczególnej skuteczności w opisie i obnażaniu rosyjskiej dywersji informacyjno-psychologicznej w regionie. W tym kontekście wszelkie próby marginalizacji lub ograniczania działalności tego typu portali coraz częściej interpretowane są jako zjawiska wykraczające poza spór medialny — jako działania przypominające cichą dywersję wymierzoną w polską przestrzeń informacyjną oraz środowiska budujące odporność społeczną wobec agresywnej polityki informacyjnej Kremla.
PRZECZYTAJ:
POLSKIE MEDIA NA WSCHODZIE POD PRESJĄ
Trudna sytuacja dotyczy również Białorusi i Litwy. Media Związku Polaków na Białorusi, w tym „Magazyn Polski” oraz portal ZPB, mają otrzymać niemal czterokrotnie mniej środków niż rok wcześniej. – „Magazyn Polski” jest miesięcznikiem z 30-letnią historią, a jego przyszłość stoi dziś pod dużym znakiem zapytania – powiedział Marek Zaniewski, wiceszef ZPB. Podkreśla się, że są to jedne z nielicznych polskich redakcji mających realny dostęp do informacji z Białorusi mimo represji reżimu Aleksandra Łukaszenki. Równocześnie Wilnoteka poinformowała o redukcji budżetu o 70 proc., co w praktyce może oznaczać zakończenie działalności w dotychczasowej formie, w tym ograniczenie transmisji wydarzeń religijnych i kulturalnych ważnych dla polskiej społeczności na Litwie.
Z tej perspektywy uderzenie w tego rodzaju redakcje bywa postrzegane jako szczególnie dotkliwe — jako symboliczne podważenie wysiłku tych, którzy realnie angażują się w obronę informacyjnego bezpieczeństwa Polski oraz całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Co zadecydowało o takiej decyzji Senatu – błędy organizacyjne czy inne czynniki – pozostaje pytaniem otwartym.
Włodzimierz Iszczuk
Niniejszy artykuł ma charakter analityczny i odnosi się do procesów istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa informacyjnego.
ZOBACZ TAKŻE:
Konfede-rusyfikacja Polski. Cios w polskie państwo i naszych rodaków na Wschodzie
Dezinformacja: Jak teoria „Ukropolin” uderza w bezpieczeństwo państwa polskiego
Gdy świat się wali, Polska nie może tkwić w wojnie polsko-polskiej. Czas na przebudzenie elit!
Koniec starego ładu i wojna u bram. Polska klasa polityczna znów powtarza błędy sprzed rozbiorów
