Dla endecji Henryk Józewski był zbyt proukraiński. Dla OUN – zbyt propolski. Znienawidzony przez nacjonalistów po obu stronach próbował realizować wizję polsko-ukraińskiej współpracy na Wołyniu. Gdy jego koncepcja upadła, zwyciężyły siły, które uważały kompromis za słabość, a dialog za polityczną naiwność. Skutki tej porażki okazały się tragiczne.

Włodzimierz Iszczuk

Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

Józewski ostrzegał, że konflikt polsko-ukraiński może stać się śmiertelnym zagrożeniem dla obu narodów. Jego „eksperyment wołyński” był próbą zatrzymania narastającej spirali wrogości – budowania mostów tam, gdzie coraz wyraźniej wyrastały barykady. Przegrał. A wraz z nim przegrała idea porozumienia.

PRZEGRANA UMIARKOWANIA, ZWYCIĘSTWO RADYKALIZMU

Częstym błędem w opisie tragedii wołyńskiej jest sprowadzanie jej wyłącznie do lat 1943–1944. Tymczasem Wołyń nie wybuchł nagle. On dojrzewał – przez lata, w cieniu narastających napięć, które systematycznie wypierały głos rozsądku.

Na Wołyniu ścierały się dwie wizje przyszłości. Jedna – oparta na współistnieniu Polaków i Ukraińców, druga – oparta na logice wykluczenia i przekonaniu, że kompromis jest niemożliwy.

Józewski próbował utrzymać pierwszą z nich. Wspierał umiarkowane środowiska ukraińskie, rozwój samorządu i lokalne porozumienia. Zakładał, że bez współpracy z Ukraińcami polska obecność na wschodzie będzie stale zagrożona.

Ale historia zaczęła skręcać w stronę radykalizacji.

W latach trzydziestych coraz silniejsze były dwa nacjonalizmy – polski i ukraiński – które zaczęły się wzajemnie napędzać. Każda eskalacja po jednej stronie rodziła eskalację po drugiej. Każdy kompromis był interpretowany jako słabość. A przestrzeń dla polityki umiarkowanej kurczyła się z roku na rok.

MOSKWA I LOGIKA PODZIAŁU

W tym procesie istotną rolę odgrywał trzeci czynnik – Moskwa.

Dla sowieckich władz konflikt polsko-ukraiński był narzędziem, a nie problemem. Im bardziej region był rozbity, tym łatwiej było nim sterować. Im większa była wzajemna nieufność, tym słabsza stawała się zdolność do wspólnego oporu wobec imperialnej polityki Rosji.

Dlatego sowieckie służby konsekwentnie obserwowały i rozgrywały oba środowiska polityczne, wzmacniając te tendencje, które prowadziły do podziału i konfrontacji. Nie chodziło o stworzenie konfliktu od zera, lecz o jego pogłębianie i utrwalanie.

NKWD I INFILTRACJA OBU STRON KONFLIKTU

Warto przy tym podkreślić, że działalność sowieckiego aparatu bezpieczeństwa – przede wszystkim NKWD – nie ograniczała się do jednej strony sporu.

Penetracja obejmowała zarówno środowiska ukraińskie, w tym struktury konspiracyjne, jak i polskie – od środowisk politycznych i administracyjnych na Kresach, po struktury podziemne. Stosowano klasyczne metody: werbunek agentury, prowokacje, inspirowanie konfliktów wewnętrznych oraz kontrolowane przecieki informacyjne.

Celem nie było wyłącznie zbieranie informacji, ale systematyczne rozbijanie zaufania społecznego i politycznego. Wzmacnianie radykalnych postaw i wypieranie z przestrzeni publicznej głosów umiarkowanych.

W tym sensie Moskwa nie musiała „tworzyć” konfliktu polsko-ukraińskiego. Wystarczyło, że skutecznie wnikała w jego istniejące pęknięcia i je pogłębiała.

GDY ZNIKA DIALOG, ZOSTAJE PRZEMOC

Historia Europy Wschodniej wielokrotnie pokazywała, że Rosja najlepiej funkcjonuje w przestrzeni podziału. Gdy Polacy i Ukraińcy są skłóceni – Moskwa zyskuje przewagę. Gdy próbują współpracować – stają się dla niej trudniejszym przeciwnikiem.

Klęska Józewskiego była więc czymś więcej niż porażką polityczną. Była symbolicznym końcem możliwości, w której porozumienie mogło jeszcze wygrać z logiką konfrontacji.

Gdy jego wizja upadła, zwyciężyła nie polityka, lecz emocja. Nie kompromis, lecz podejrzenie. Nie dialog, lecz narastająca wrogość.

II wojna światowa nie stworzyła konfliktu polsko-ukraińskiego. Ona go uwolniła i spotęgowała.

Podwójna okupacja – niemiecka i sowiecka – zniszczyła resztki stabilnych struktur społecznych. W warunkach chaosu i terroru wcześniejsze napięcia zostały doprowadzone do ekstremum i wykorzystane przez siły, które nie były zainteresowane żadnym kompromisem.

Wołyń stał się miejscem, w którym historia straciła hamulce.

LEKCJA, KTÓREJ WCIĄŻ NIE CHCEMY SŁYSZEĆ

Dlatego o Wołyniu nie można mówić wyłącznie językiem dat i faktów. To nie jest tylko historia zbrodni. To jest historia procesu, w którym powoli, krok po kroku, przegrywa umiarkowanie, a wygrywa radykalizm.

Przegrywa dialog. Wygrywa podejrzliwość. Przegrywa kompromis. Wygrywa logika „my albo oni”.

I właśnie w tym tkwi najważniejsze ostrzeżenie tej historii: katastrofy nie zaczynają się od jednego momentu. Zaczynają się wtedy, gdy znika wiara, że porozumienie w ogóle jest możliwe.

Włodzimierz Iszczuk

ZOBACZ TAKŻE:

Cios w sojusz Polski i Ukrainy. Kto i dlaczego zabił atamana Petlurę?

Zabójstwo Narutowicza. Lekcja o prorosyjskiej dywersji ideologicznej endecji przeciw Polsce

Pakt Piłsudski–Petlura 1920: dlaczego Polska ruszyła na Kijów, by ratować niepodległą Ukrainę?

100. rocznica zamachu majowego 1926 – jak czerwona Moskwa przy pomocy endecji próbowała przejąć Polskę

Polacy i Ukraińcy w latach 20–40 XX wieku: od sojuszu do konfliktu. Operacje NKWD pod czerwono-czarną banderą

Wielki Głód 1932–1933. Stalin zorganizował ludobójstwo w obawie przed wznowieniem sojuszu polsko-ukraińskiego