Po rozpadzie Związku Sowieckiego Moskwa przeprowadziła jedną z najbardziej perfidnych operacji w historii dezinformacji. Zdołała przekonać Zachód, że Rosjanie rzekomo nie ponoszą odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez totalitarne imperium, które sama stworzyła i które od początku do końca kontrolowała. Zbrodnie stalinowskie — od Wielkiego Głodu na Ukrainie, przez Wielki Terror, po masowe deportacje i eksterminacje narodów — obciążają nie jakiegoś mitycznego „sowieckiego człowieka”, lecz rosyjską machinę państwową i jej ideologię szowinizmu oraz imperialnej dominacji.
W rosyjskiej propagandzie utrwalono jeszcze jeden fałsz — że sami Rosjanie byli ofiarami „Sowietów”. To groteskowa inwersja prawdy: oprawca przedstawia się jako ofiara. Tymczasem to właśnie rosyjski aparat partyjny, wojskowy i policyjny był trzonem sowieckiego systemu terroru. Z jego rąk ginęli Ukraińcy, Polacy, Bałtowie, Czeczeni, Tatarzy, Kazachowie, a nawet ci Żydzi, których dziś Moskwa cynicznie wskazuje jako „winnych” rewolucji bolszewickiej.
Rzekome „żydowskie spiski” w partii komunistycznej, powielane przez KGB i późniejsze FSB, mają na celu jedno — odwrócenie uwagi od tego, że większość Żydów w ZSRR stała się ofiarami stalinowskich czystek. Moskwa zniszczyła politykę korenizacji, czyli rozwoju narodowych elit w republikach związkowych, i w jej miejsce ustanowiła totalną rusyfikację, czyniąc z imperium sowieckiego narzędzie dominacji etnicznej i kulturowej Rosjan.
ZSRR był zatem nie tylko państwem totalitarnym, lecz również projektem narodowym — projektem odrodzonego rosyjskiego imperium pod czerwonym sztandarem. Od 1922 roku do samego końca istnienia, wszystkie kluczowe decyzje, struktury represji i kierunki ekspansji wychodziły z Moskwy. Zbrodnie popełniane w republikach „bratnich” i krajach satelickich były elementem jednej polityki: podporządkowania wszystkiego interesom rosyjskiego centrum.
Dlatego dziś, gdy Moskwa znów próbuje narzucić światu swój język i swoją narrację — mówiąc o „Sowietach”, „Zachodzie winnych prowokacji”, o „denazyfikacji” Ukrainy — trzeba mówić jasno: to nie byli żadni „Sowieci”. To byli Rosjanie. To oni stworzyli i utrzymali ten system terroru, a po jego upadku nie tylko nie rozliczyli się z przeszłością, lecz uczynili z niej fundament nowego imperium.
Dopóki świat będzie powtarzał rosyjskie eufemizmy, dopóty Kreml będzie bezkarnie powtarzał swoje zbrodnie.
