Po Puźnikach, Lwowie-Zboiskach i Ugłach na Wołyniu Ukraina planuje kolejne prace ekshumacyjne – poinformował ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Bodnar, cytowany przez TVP.info. Dyplomata ostrzegł jednak, że napięcia i medialne prowokacje mogą utrudnić dalszy postęp w tej delikatnej sprawie.
– Przygotowujemy następne zezwolenia. Daj Boże, żeby wszystko się udało. Ale im więcej prowokacji i negatywnej komunikacji, tym trudniej posuwać te sprawy do przodu – powiedział ambasador.
Bodnar zaapelował o bezpośrednią współpracę między Instytutami Pamięci Narodowej obu krajów, zamiast publicznych sporów i wzajemnych oskarżeń. Przypomniał, że mimo wcześniejszych zapowiedzi nie doszło jeszcze do spotkania kierownictwa polskiego IPN z prezesem ukraińskiego odpowiednika, Ołeksandrem Ałfiorowem.
Z kolei wiceszef polskiego IPN Karol Polejowski studzi entuzjazm, wskazując, że zgoda na prace w Ugłach nie oznacza jeszcze systemowego przełomu. Jego zdaniem wciąż brakuje trwałych mechanizmów prawnych umożliwiających regularne badania miejsc kaźni Polaków na Wołyniu.
Ambasador Bodnar tłumaczy, że zgodnie z ukraińskim prawem formalnym wykonawcą takich prac musi być lokalna, zarejestrowana firma. W przypadku Ugłów pozwolenie otrzymało lwowskie przedsiębiorstwo Dola, współpracujące ze stroną polską za pośrednictwem Stowarzyszenia Pojednanie Polsko-Ukraińskie, które odegrało kluczową rolę w doprowadzeniu do wydania zgody.
To właśnie dzięki podobnym inicjatywom udało się w ostatnich miesiącach przeprowadzić ekshumacje w Puźnikach, gdzie odnaleziono szczątki 42 Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w lutym 1945 roku, oraz we Lwowie-Zboiskach, gdzie odkryto szczątki 31 żołnierzy Wojska Polskiego z września 1939 roku.
Choć postęp jest widoczny, duch współpracy wciąż pozostaje kruchy. Jak zauważa Bodnar, każde nieodpowiedzialne słowo czy polityczna manipulacja może zahamować proces, który ma na celu nie podziały, lecz upamiętnienie ofiar i pojednanie dwóch narodów.
Redakcja
Opracowanie na podstawie materiału TVP.info
